MUZEUM NAŁKOWSKICH
 


Muzeum im. Zofii i Wacława Nałkowskich w Wołominie zostało zorganizowane w domu rodzinnym pisarki, zwanym niegdyś przez najbliższych "Domem nad Łąkami". Uroczystego otwarcia dokonano 29 października 1992 roku, po remoncie zrealizowanym w drugiej połowie lat 80, dzięki pomocy finansowej władz Miasta Wołomin.

Nie była możliwa wierna rekonstrukcja wnętrz, dlatego koncepcja Muzeum zakłada oddanie atmosfery domu, z podkreśleniem postaci rodziców, szczególnie ojca, Wacława Nałkowskiego, będącego dla przyszłej pisarki wzorem moralnym.

Poszczególne pomieszczenia (pięć pokoi na parterze domu) prezentują kolejne okresy życia i twórczości oraz działalności społecznej autorki "Granicy": oddają nastrój dzieciństwa i młodości Zofii Nałkowskiej, łącząc opowieść o epoce przeło-mu XIX i XX wieku z historią lat późniejszych, łącznie z powojennymi.

"Dom nad Łąkami" ma już ponad 100 lat. Został zbudowany w pół. lat 90. XIX wieku przez ojca pisarki - Wacława Nałkow-skiego - wybitnego geografa i pedagoga, publicystę społecznego i krytyka literackiego.

W książce poświęconej Wacławowi Nałkowskiemu, zatytułowanej "Mój ojciec", Zofia Nałkowska napisała: "Wówczas to rodzice zdecydowali się kupić na spłaty niedaleko od Warszawy trzy morgi piaszczystego porosłego sosnami wzgórza, które ojciec nazywał wydmą utrwaloną i za pożyczone na hipotekę pieniądze postawie drewniany domek".

Przy pomocy wiejskiego cieśli niewielki dom został wzniesiony w ciągu lata, które Nałkowscy spędzali w pobliskim Wołominie jako letnicy.

Na osiedlenie się właśnie pod Wołominem namówił Wacława Nałkowskiego dawny jego krakowski kolega - Konstanty Woyciechowski, Właściciel dworu i majątku Wołomin. Nałkowski poznał Konstantego Woyciechowskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie studiował matematykę, fizykę, uczęszczał na wykłady z astronomii, meteorologii, a także z historii literatury.

Był też inny powód, dla którego Nałkowscy zbudowali dom pod Warszawą. Na letnie wakacje, konieczne dla odpoczynku po wyczerpującej pracy nauczycielskiej, którą zarobkował Wacław Nałkowski (uczył na pensjach warszawskich), rodzina wyjeżdżała najczęściej do Krakowa, gdzie na Zwierzyńcu mieszkała matka Anny Nałkowskiej - babcia Antonina Szafrankowa. Ale Kraków leżał wówczas poza kordonem granicznym. Wyjazdy te były więc kłopotliwe i kosztowne.

Wacław Nałkowski przez całe życie, mimo ogromnej pracowitości, borykał się z trudnościami finansowymi. Zakup kawałka piaszczystej ziemi i wystawienie na niej domu były jedynymi w jego życiu większymi wydatkami.

We wspomnianej książce "Mój ojciec" Zofia Nałkowska napisała:

"Nie obmyślając nazwy na to miejsce ziemi, mówiliśmy o nim po prostu: Górki. I tak na długo zostało. Dopiero w wiele lat później otrzymało nazwę Domu nad Łąkami".

I wyjaśniała: "Nieznaczne zagłębienia dzieliły wzgórza jakby na trzy części. Najdalsze od domu i najwyższe wzniesienie, gdzie zakwitały pod sosnami pierwsze sasanki, nazwane zostało przez nas Kopcem Kościuszki przez pamięć o spacerach podkrakowskich. Najbliższe znów od domu zagłębienie, okolone gęstym zagajnikiem sosnowym, nazwaliśmy Doliną Zoli. Tam bowiem jedne-go dawnego lata, odpoczywając po kopaniu grządek czy podlewaniu drzew na tarasach, rozsiadaliśmy się w niedbałych pozach przed wieczorem i czytaliśmy na głos Zoli "Lourdes" i "Germinal".

Po trzech latach pobytu w Wołominie, kiedy dojazdy do Warszawy okazały się uciążliwe, a także kierując się potrzebą kształcenia córek, Nałkowscy przenieśli się do Warszawy. Górki stały się tylko wakacyjną siedzibą. Nałkowska wspominała:
"Jednak co roku wracaliśmy do Górek na letnie miesiące. Czekały nas tam kochane zwierzęta, Morus i Połmordek, kury, mające też własne imiona, oswojony zając, przez czas niedługi oswojona wrona, wrzeszcząca o byle co, a później już niezapomniana sowa, zwana Wunią, i utrapienie wszystkich zwierząt - mały, ruchliwy i kolący jeż"

SALON

W chwili przyjazdu do Wołomina, w 1895 roku, Zofia Nałkowska miała 11 lat. Dzieciństwo i młodość spędzone na Górkach, atmosfera tu panująca, wywarły wielki wpływ na kształtowanie się osobowości Zofii - przyszłej pisarki i jej siostry Hanny - przyszłej rzeźbiarki. Wychowywały się pod wpływem ojca i jego przyjaciół: ludzi nauki, pisarzy, publicystów, kontynuujących najlepsze tradycje i styl polskiej inteligencji. Dom pełnił rolę salonu literackiego, do którego przyjeżdżało wiele znakomitych osób: Antoni Bolesław Dobrowolski, Władysław Spasowski, Ignacy Radlinski, Cezary Jellenta, Maria Komornicka, Leo Belmont, Xawery Dunikowski. Wspominali też później swoje pobyty na Górkach: Helena Boguszewska, Karolina Beylin, Halina Maria Dąbrowolska, Stefania Podhorska-Okołów, Alfred Łaszowski. Spotkania, dysputy i wykłady przyjaciół ojca były dopełnieniem humanistycznego, ale odbiegającego od przyjętych wzorców wykształcenia Zofii Nałkowskiej (była absolwentką działającego od 1886 roku w Warszawie Uniwersytetu Latającego). Zanotowała:
"Od początku mojego życia otaczały mnie książki, dorośli naokoło mnie mówili o nauce, znajomi, którzy przychodzili - to byli uczeni albo pisarze. Myślałam, że pewno tak samo jest wszędzie, że świat myśli i idei to jest jedyna rzeczywistość".

"Dom nad Łąkami" nie był przeciętnym domem. Panował w nim kult nauki i pracy. W licznych zajęciach pomagała Wacławowi Nałkowskiemu cała rodzina: żona Anna - nauczycielka geografii, autorka podręczników z zakresu geografii powszechnej, redaktorka prac męża i obie córki - Zofia i Hanna, które pisały pod ojcowskie dyktando, tłumaczyły prace geograficzne, zestawiały indeksy i projekty ilustracji do dzieł Wacława Nałkowskiego. Z książki "Mój ojciec":
"W jednym z pokojów Domu nad Łąkami stał fortepian długi i żółtawy, pamiętny tym zwłaszcza, że na jego zamkniętym wieku układaliśmy jednego lata ściśle według alfabetu bezlik małych paseczków papieru do Wielkiego atlasu geograficznego. Z tak ułożonych papierków przepisywało się ów skorowidz nazw już w gotowej kolejności abecadła... Na tym samym fortepianie "mała" siostra rozkładała później rajzbrety i różne tajemnicze przybory, żeby rysować piękne figury do ojca Geografii astronomicznej"

Siostra Zofii Nałkowskiej, Hanna, urodziła się w 1888 roku, była cztery lata młodsza od Zofii. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, studiowała u Xawerego Dunikowskiego i Edwarda Wittiga, uczęszczała na wykłady do prof. Władysława Tatarkiewicza. W Wołominie Hanna uczyła dzieci chłopskie, za co otrzymała odznaczenie w 25. rocznicę walki o szkołę polską, w 1950 roku. Miała tu również pracownię rzeźbiarską. Obecnie w Muzeum eksponowane są dwie jej rzeźby portretowe: gipsowe popiersie Zofii Nałkowskiej i model gipsowy do "Głowy" siostry. Nad "Głową Zofii Nałkowskiej" Hanna pracowała w 1954 roku, jeszcze za życia pisarki, u niej w mieszkaniu na Krakowskim Przedmieściu.

Rzeźbę wykończyła już po śmierci siostry. Oryginał znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Na warszawskich Powązkach, na grobie Wacława Nałkowskiego, stoi jej rzeźba zatytułowana "Bojownik", z 1916 roku.

GABINET WACŁAWA NAŁKOWSKIEGO


W książce Zofii Nałkowskiej pt. "Mój ojciec" jest taki fragment:

"Tam w Domu nad łąkami powstało wiele ojca szkiców i studiów geograficznych, tam napisał część pierwszą "Geografii Jnalowniczej", tam pracował nad "Podręcznikiem do nauki geografii powszechnej" oraz "Geografią fizyczną". Tam pisał ojciec rzeczy, które weszły do tomu "Ziemia i człowiek". Tam powstała "Kronika geograficzna dla Wisły". Tam powstał wreszcie "Wielki atlas geograficzny ze skorowidzem nazw".

Zofia Nałkowska wylicza tu niewielką zaledwie część dorobku Wacława Nałkowskiego, który
pozostawił po sobie około 600 prac: książek, artykułów, rozpraw.

Poświęcone one były zreformowaniu nauczania geografii w szkolnictwie polskim. W miejsce nauki pamięciowej, operującej faktami i danymi statystycznymi, Nałkowski wprowadzał zasadę przyczynowego wyjaśniania zjawisk przyrodniczych i ludzkich zachodzących na ziemi, poszukiwał istniejących między nimi współzależności. Mówi o tym w "Zarysie metodyki geografii" (1908 r.). Napisał pierwszą w literaturze polskiej geografię regionalną pt. "Zarys geografii powszechnej (rozumowej)", w której naukowo opracował zjawiska występujące w poszczególnych regionach geograficznych.

Najważniejszym jego dziełem była pierwsza nowoczesna synteza geograficzna Polski, ujęta według regionów przyrodniczych, a nie według podziałów historycznych albo zaborczych ("Polska" w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego). Nie zdołał, niestety, dokończyć innego ważnego dzieła - wymienionego już "Wielkiego atlasu geograficznego", który opracowywał wspólnie Z Andrzejem Świętochowskim. Należy też wspomnieć o licznych jego artykułach polemicznych, w których walczył o postęp, wyzwolenie i równouprawnienie kobiet, o swobody demokratyczne w dziedzinie myśli i kultury, a także o książce pt. "Forpoczty", wydanej w 1895 roku, która była zapowiedzią modernizmu polskiego. "Forpoczty" Nałkowski napisał wspólnie z Marią Komornicką i Cezarym Jellentą. Głośna była kampania Wacława Nałkowskiego przeciwko "połaniecczyźnie": "W Rodzinie Połanieckich, pan Sienkiewicz podjął wdzięczne zadanie uidealizowania filisterii i wogóle reakcyjnej zgnilizny". To był protest godzący w uświęcone tradycją obowiązujące ówcześnie wzorce osobowe.

Jeden z bohaterów Żeromskiego w "Nawracaniu Juadasza" mówi:
"... niezapomniany człowiek - rycerz, Wacław Nałkowski, którego wspomnienie zawsze jak wino weseli moje serce".

OSTATNI POKÓJ

Po śmierci Wacława Nałkowskiego, który zmarł nieoczekiwanie w 1911 roku, Górki znajdowały się w rękach matki - Anny Nałkowskiej (1861-1942).

Wracały tu, powodowane tęsknotą za szczęśliwymi latami dziew-częcymi i mieszkały dorosłe już Zofia i Hanna. W Wołominie spędziły, wraz z matką i babcią Antoniną Szafrankową, lata I wojny światowej. Mieszkała z nimi ciotka Teresa Majewska (siostra Anny Nałkowskiej), która zmarła w domu na Górkach w 1922 roku i jest pochowana na cmentarzu w sąsiedniej Kobyłce.
Przyjeżdżała ukochana ciotka Zofii Nałkowskiej, Janina Wróblewska (starsza siostra Anny Nałkowskiej). I był to wówczas "Dom kobiet". Janina - to przecież pierwowzór Julii w dramacie. Dom służył już wtedy od kilku lat jako domek letniskowy, w którym Anna Nałkowska odnajmowała pokoje przyjezdnym letnikom z Warszawy.

W 1957 roku, z powodu braku pieniędzy, panie Nałkowskie zdecydowały się sprzedać Dom nad Łąkami. W ten sposób posiadłość przeszła w obce ręce.

W "Dziennikach" Zofia Nałkowska zapisała z goryczą:
"Górki zostały sprzedane. Nie można już myśleć o wszystkim, co tam było, że o każdej chwili jest do wskrzeszenia... Widok z okien, z okna lewego pokoju - widok z tylu lat i tych niezapomnianych trzech zim sprzed wojny - w śniegach, w przestrzeni, w pustce". (1937r.)
W sensie materialnym Górki zostały utracone na zawsze, w sferze emocjonalnej, nigdy:
"Odjadę znów, ale wrócę. A kiedyś wreszcie wrócę już i zostanę,

W powieści "Dom nad łąkami" jest taki fragment:
"Domu drogi, gdzie nie ma już mnie, gdzie najbliżsi, w cudne letnie wieczory pod lampą wiszącą w tym za małym jadalnym pokoju, który tak wesoło wygląda z dołu przez gałęzie, gdy się wieczorem idzie drogą nad łąką - mysią może teraz o mnie i pamiętają - domu mój drogi, najlepsza, najbliższa łez tęsknota moja jest zawsze przy tobie! I jeżeli stanie się, że umrę gdzie indziej, to jednak o tym właśnie pomyślę w ostatniej godzinie, pomyślę tymi samymi słowami ,które powiedziałam już raz: dom swój i przystań ostatnia".

POKÓJ STOŁOWY

Mieszkań, w których toczyło się 70 letnie życie Zofii Nałkowskiej było wiele, tych "powietrznych" adresów, to znaczy nie istniejących. Dom rodzinny, do którego sentymentem rodzinnych uczuć wracała do końca, miała jeden. Nałkowska wystawiła temu prostemu i dość ubogiemu domowi pomnik literacki. W pokoju jadalnym, pod wielką fotografią pisarki, został umieszczony fragment z "Dzienników": "Kocham Górki, strasznie kocham, wszystko tam jest tak symbolicznie doniosłe" (1902 r.).

W "Dziennikach", prowadzonych od 1896 roku, jest wiele takich fragmentów napisanych na Górkach i poświęconych wołomińskim Górkom: "Powracam znów z tej obcości do mojej dziedziny, do tego domu, wewnątrz którego jest ciepło, jest prastary fortepian, książki, notatki do powieści i bezcenne wnętrzności biurka. I jest mama" (1911 r.). "Boże, ile szczęścia. Są te Górki zaczarowanym jakimś miejscem, gdzie życiu memu staje się dobro" (1916 r.).

Dom na wołomińskich Górkach stał się tłem i tematem wielu utworów Zofii Nałkowskiej, tutaj napisała wiele fragmentów swoich powieści (m.in. "Granicę" wydaną w 1955 roku), ale wszedł do literatury polskiej i jest znany dzięki książce pt. "Dom nad łąkami". W szkicu "O sobie" Nałkowska powiedziała:
"Ten wiejski dom i tamtejszych ubogich ludzi, mieszkających w naszym pobliżu, ich cichy byt i drobne sprawy opisała w książce która nazywa się Dom nad łąkami" (1929 r.).
Topografia terenu, który oglądamy wokół domu z biegiem lat uległa znacznym przemianom. Kiedyś z Górek rozciągał się poprzez pnie i gałęzie osik, olszyn i dębów najcudniejszy widok na łąki nie mające podobnych sobie, pełne słońca i kwiatów, pocięte smugami krzaków olszowych, zamknięte innym, dalekim lasem". Teraz, kiedy otworzymy drzwi frontowe "jest zupełnie inaczej... Jest inaczej i - o dziwo - jest może jeszcze piękniej niż wtedy..."

 
do gory